''Numer Twojej Duszy''
Zaczęłam uciekać.Biegłam co sił w nogach przed siebie.Słyszałam,jak Fibi jest coraz bliżej mnie.Po chwili potknęłam się o wystający korzeń i runęłam na ziemię.Dziewczyna podbiegła do mnie i chciała uderzyć mnie kamieniem w głowę,lecz usłyszała głos wołający mnie.
-Marika!gdzie jesteś?-ów głos należał do Willa.Szedł w naszą stronę.
-Masz być cicho.Zrozumiano?-wysyczała Fibi,puszczając mnie.
Szybko wstałam i zdążyłam się otrzepać,gdy Will wszedł na polanę,gdzie stałyśmy.
-Znalazłaś bransoletkę?A co ty tu robisz Fibi?-spytał,zwracając się do dziewczyny.
-Pomogła mi szukać bransoletki-odpowiedziałam szybko za nią.
-Tak,to prawda.Mam nadzieję,że będziesz jej pilnowała.Jest bardzo ładna-uśmiechnęła się sztucznie.-Ja muszę już iść,to cześć-pożegnała się i zaczęła się wycofywać,prędzej posyłając mi znaczące spojrzenie.Razem w Will'em wróciłam na film,jednak okazało się,że już się skończył.Pożegnałam się z chłopakiem i poszłam do własnego domku.Zastałam w nim dziewczyny,które oglądały telewizję.Ja zaczęłam pisać w pamiętniku wszystko co mnie dzisiaj spotkało.Gdy skończyłam postanowiłam wziąć prysznic.Umyta i pachnąca ubrałam się w krótkie szorty i koszulkę,służące jako moja pidżama.Wyszłam z łazienki i pierwsze co rzuciło mi się w oczy,to koleżanki czytające mój pamiętnik.Szybko podeszłam do nich i wyrwałam im notes z rak.
-Co wy robicie?Czemu czytacie to bez pytania?-zaczęłam się wydzierać na nie.
-Nie krzycz na nas.Chciałyśmy pożyczyć jedną kartkę i natrafiłyśmy na tą notkę-powiedziała spokojnie Stefi,pokazując mi moją ostatnią notatkę o Fibi i Sandrze.
-Czemu nam nie powiedziałaś-spytała Carly.
-Nie wiem,bałam się-mruknęłam,już spokojnie,wpatrując się w podłogę.Dziewczyny popatrzyły na siebie,a później na mnie i w jednej chwili były już przy mnie,obejmując mnie.
-Musimy ją znaleźć.Może jest gdzieś na plaży i potrzebuje pomocy-powiedziała po chwili Stefi.
Kiwnęłam głową i w milczeniu założyłam na siebie sweter.Razem wyszłyśmy z domku i zaczęłyśmy przeszukiwać plażę.Pomimo,że było jeszcze lato,teraz zrobiło się już ciemno.Nie miałyśmy latarki,więc świeciłyśmy telefonami.Na nic.Nigdzie jej nie było widać.Zrezygnowane wróciłyśmy do domku i poszłyśmy spać.
*****
Rano obudziłam się jako pierwsza i zajęłam łazienkę.Gdy wyszłam,dziewczyny już nie spały.Popatrzyłam na nie smutno i zaczęłam czesać włosy.Pół godziny później razem szłyśmy na zbiórkę.Jak zwykle wszyscy na nas czekali.Wychowawczyni spojrzała na nas z grobową miną i rzekła:
-Niestety,rano dostałam informację,że wasza koleżanka-Sandra zgubiła się.Razem z całym personelem zaczęliśmy jej już szukać,dlatego dzisiaj zajęć nie będzie i możecie robić co chcecie.To wszystko co chciałam wam powiedzieć,a teraz migiem na śniadanie-na koniec uśmiechnęła się,aby dodać nam otuchy.
Całą grupą ruszyliśmy w stronę jadalni.Na śniadanie były naleśniki z polewą czekoladową i bitą śmietaną<mniam>. Po posiłku Stefi postanowiła iść na plażę poopalać się,a ja z Carly wróciłyśmy do domku.Nie minęło piętnaście minut,a do domku wbiegła Stefi dysząc ciężko.
-Chodźcie,musicie to zobaczyć-wykrzyczała.Wymieniłam zdziwione spojrzenia z Carly,lecz posłusznie wstałam.
-No szybciej-popędzała nas.Po dziesięciu minutach byłyśmy na plaży.To co tam zobaczyłam,przeszło moje najśmielsze oczekiwania.Na piasku leżała Sandra.Martwa.Zakryłam usta dłonią i stałam jak sparaliżowana.
-Popatrzcie,ona ma siniaki-po chwili odezwała się Carly,pokazując nam znaki na jej ciele.
-Ktoś ją musiał wyciągnąć z wody,bo jakby była martwa ,nie wypłynęłaby na środek plaży-stwierdziła Stefi.
-Po prostu geniusz-pomyślałam i zaśmiałam się w myślach.
-To co robimy?-spytała po chwili Stefi.
-Najlepiej stąd chodźmy,bo będzie na nas.-powiedziała i zaczęła się oddalać.
Nie wiedziałam co mam robić.Przecież nie mogłam zostawić jej martwego ciała i sobie pójść nie wiadomo gdzie.Po chwili namysłu,odwróciłam się i poszłam za dziewczynami.Weszłyśmy z powrotem do domku i każda zajęła się swoimi sprawami,jak gdyby nigdy nic.Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
*****
Poczułam jak ktoś szarpie mnie za ramię.Otworzyłam oczy i przeraziłam się.Nade mną stała Fibi i uśmiechała się głupio.Jakaś psychiczna,przeleciało mi przez głowę.Byłam przerażona,ale starałam się tego nie pokazywać.Nie przy niej.Rozejrzałam się po pomieszczeniu.Byłyśmy same.Pewnie dziewczyny poszły do koleżanki obok-pomyślałam.
-A teraz mnie posłuchaj,malutka.Znaleźli ciało Sandry.Masz być cicho,bo inaczej może spotkać Cię ten sam los,co tej idiotki-powiedziała groźnie,patrząc mi w oczy.Po chwili wstała i podeszła do drzwi wejściowych.
-Zabiłaś ją-wykrzyknęłam,wstając z łóżka i zmierzając w jej stronę.Nie wiem jak to się stało,ale mój strach zniknął.Zamiast tego czułam nienawiść do tej dziewczyny.
-No i co z tego?Miała za swoje.Byłam jej przyjaciółką,więc nikt nie uwierzy,że mogłabym jej coś zrobić-po tych słowach znowu uśmiechnęła się,jak szaleniec.
Usłyszałyśmy kroki na zewnątrz,więc Sandra podbiegła do okna i otworzyła je.Zdążyła powiedzieć tylko:''pamiętaj'' i wyskoczyła.Po chwili do domku weszły Stefi i Carly.
-Znaleźli ciało Sandry-powiedziała Stefi,opuszczając wzrok.
-Wiem-mruknęłam.Dziewczyny popatrzyły na mnie zdziwione.-Była tu Fibi,kazała mi być cicho-dopowiedziałam.
Dziewczyny były w szoku.Powiedziały mi,że za dziesięć minut zbiórka,więc postanowiłyśmy wyjść już teraz,żeby tym razem się nie spóźnić.Byłyśmy pierwsze.Po paru minutach zaczęli schodzić się inni,wszyscy zachowywali się cicho i czekali na przemowę pani Leny.Po chwili zaczęła:
-Jak pewnie już wszyscy zdążyliście się dowiedzieć na plaży znaleźliśmy ciało waszej koleżanki-Sandry.Prawdopodobnie wpadła do jeziora i utopiła się.Niedługo będzie tu policja i zbada całą sprawę-powiedziała z grobową miną.-A teraz na obiad-zarządziła po chwili milczenia.
Wszyscy ruszyli do stołówki,nie odzywając się do siebie.Gdy zajęłam miejsce obok Stefi i Carly,podszedł do nas Will.
-Przy ciele Sandry znalazłem tą karteczkę-powiedział podając mi ją.Na kartce były napisane cyfry:5667.
-Czemu mi to dajesz?-spytałam,patrząc na niego.
-Widziałem was,jak znalazłyście ciało....
*****
Od dzisiaj notki będą dodawane w każdy piątek.
Daria i Joanne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz