sobota, 2 marca 2013

Rozdział 5


                                                                            ''Mgła przerażenia''
-Co?-tylko tyle zdołałam wyjąkać.A co jeśli powie to wychowawczyni?Będziemy miały przechlapane.Nie mogłam się uspokoić.Byłam zdenerwowana.
-Może lepiej wyjdziemy?-za proponował Will i zaczął kierować się do wyjścia.
Wszystkie wyszłyśmy za chłopakiem i skierowaliśmy się do naszego domku.Po drodze spotkaliśmy policję i Fibi.Pytali ją o wszystko dotyczące Sandry.Widziałam jej minę.Taką smutną,taką udawaną.Weszliśmy do domku i razem z dziewczynami rzuciłyśmy się na łóżko.Will trochę zmieszany usiadł na fotel.Wszyscy zaczęli rozmawiać o ostatnich wydarzeniach.Wszyscy oprócz mnie.Ja leżałam i wpatrywałam się w sufit,słuchając przyjaciół.
-Wychodzi na to,że ktoś wyjął ją z jeziora-podsumował Will,drapiąc się po brodzie.Swoją drogą zabawnie to wyglądało-uśmiechnęłam się do swoich myśli.
-Może to Fibi?-podsunęła Stefi.
-To nie miałoby sensu-wtrąciłam.
-Też tak sądzę-mruknął chłopak,patrząc przez okno na jezioro.Widać było,że uparcie nad czymś myśli,bo zmarszczył brwi i patrzył nieobecnym wzrokiem na taflę wody w jeziorze.
-Chodźmy poszukać wskazówek-zaproponował,po chwili milczenia.
Wszystkie zgodziłyśmy się i zaczęliśmy poszukiwania.Nie poszliśmy nad jezioro,bo uznaliśmy,że byłoby to zbyt podejrzane.Postanowiliśmy rozejrzeć się po ośrodku.
Gdy przechodziłam pod jednym z domków,usłyszałam panią Lenę rozmawiającą z jednym z policjantów.Podeszłam na palcach pod okno i zaczęłam słuchać.Policjant mówił,że ciało Sandry zniknęło.Bez słowa wycofałam się spod okna i zaczęłam szukać reszty.Znalazłam ich pod domkiem.Gdy opowiedziałam im,co usłyszałam,byli w szoku.
-Musimy iść do domku Sandry i Fibi.Na pewno coś tam znajdziemy-powiedział Will,wstając i pokazując ruchem dłoni,żebyśmy poszły za nim.
Po chwili byliśmy na miejscu.Will postanowił,że my wejdziemy do środka,a on ustanie na czatach.Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to laptop,prawdopodobnie należący do Sandry.Gdy włączyłyśmy go,okazało się,że ma ustawione hasło.Ponad pięć minut próbowałyśmy się włamać.Wymyślałyśmy przeróżne możliwe hasła,ale wszystko na nic.Zrezygnowana rzuciłam się na łóżko i włożyłam ręce do kieszeni.Czując w nich jakiś papierek,wyciągnęłam z nich kartkę z nieznanym mi numerem.Bez zastanowienia przybliżyłam do siebie laptopa i zaczęłam wpisywać cyfry,zapisane na karteczce.Udało się,hasło było poprawne.Jednak w laptopie nic ciekawego nie znalazłyśmy,więc szukałyśmy dalej.Po 5 minutach Carly znalazła pamiętnik,należący do Sandry(różowy z puchatym serduszkiem na okładce.Tak,to na pewno jej.)Gdy chciałyśmy otworzyć i zacząć czytać,usłyszałyśmy pukanie w ścianę domku.To był znak dawany przez Will'a,że Fibi wraca.Szybko podbiegłyśmy do okna i wyskoczyłyśmy przez nie.Mamy szczęście,że te domki są nie za wysokie,bo już dawno byłoby po nas.
Gdy doszłyśmy do własnej ''chałupki'' wszystkie tym razem rzuciłyśmy się na łóżko i zaczęłyśmy czytać.To było straszne.Pisała,że zabije Fibi za to,że spotyka się z pewnym chłopakiem,którego imienia nie napisała.
-Ale wyszło na obrót-podsumował Will.
-Tak,ale gdzie jest ciało?-spytała Stefi,oddając mi pamiętnik.Zaczęłam go kartkować i przez przypadek otworzyłam na ostatniej stronie.
-Znalazłam!-wykrzyknęłam po chwili.-Zobaczcie-pokazałam palcem na pewien fragment notki Sandry.
                                                                                                                         Lipiec,2004r,                   Często tam przyjeżdżaliśmy razem z moją przyjaciółką Fibi i jej rodzicami.Chciałyśmy mieć kącik do zabawy,więc zapragnęłyśmy własny domek.Poprosiłyśmy naszych tatusiów,żeby nam zbudowali i się zgodzili.Następnego dnia był już gotowy.Razem z Fibi zaniosłyśmy tam ulubione zabawki i wszystko to,co kochałyśmy.Właśnie tam chciałyśmy zostać na zawsze.
                                                                                                                           Sandra
-Ciało jest w tym domku.-powiedziałam,spoglądając na wszystkich.
-Pisała to osiem lat temu,ten domek może już nie istnieć-skrzywił się Will.
-Ale możemy spróbować-odpowiedziałam.-Chodźmy tam jeszcze dziś.
-Dobrze,ale już jutro wyjazd-zgodziła się Carly.
-Musimy coś zrobić,żeby jutro nie wyjechać-stwierdziła Stefi.
Wymyśliliśmy,że Will schowa się w lesie i wszyscy pomyślą,że się zgubił.W tym czasie będziemy szukali ciała.Postanowiliśmy,że zaczniemy od razu.
                                                                                                        *****                                                                                                                                            
Powoli robiło się coraz ciemniej,a my nadal nie znaleźliśmy miejsca,w którym ukryta była Sandra.Szliśmy,coraz bardziej zmęczeni i wyczerpani,ale nie stawaliśmy.Wiedzieliśmy,że gdzieś tam jest ciało dziewczyny i Fibi,osoba,która z zimną krwią zabiła swoją najlepszą przyjaciółkę.Wzdrygnęłam się.Jak można być tak okrutnym?Na to pytanie nie znałam odpowiedzi.Tak jak na wszystkie inne,związane z tą osobą.
Pogrążona w myślach,nie zauważyłam,że wyszliśmy na polanę.Wszyscy zatrzymali się,a ja wpadłam na Willa.
-Wybacz-mruknęłam cicho.
-Nic się nie stało.To wchodzimy?-spytał chłopak.
Wszyscy,jeden za drugim weszli do drewnianego domku.Zaczęliśmy szukać,ale nic nie znaleźliśmy oprócz paru zabawek i ubrań.Na zewnątrz robiło się coraz ciemniej.W chwili,gdy Carly miała otwierać drzwi do następnego pomieszczenia,usłyszeliśmy głosy.Na nasze ogromne nieszczęście należały do Fibi i jakiegoś chłopaka.Popatrzyliśmy się na siebie i w jednej chwili wszyscy rzucili się w poszukiwaniu miejsca,w którym mogliby się schować.Ja wskoczyłam pod łóżko,Will do szafy,a dziewczyny wbiegły do łazienki.Gdy drzwi się za nimi zamknęły,do środka weszli Fibi z Justinem,nowym chłopakiem mojej siostry.
-Co zrobimy z ciałem?-zapytał,siadając na krzesło.
-Zakopiemy albo spalimy-wzruszyła ramionami,rzucając na łóżko,pod którym byłam ukryta.Pod jej ciężarem zapadło się,a ja ledwo mogłam oddychać.
Ich rozmowę przerwał pisk,dochodzący z łazienki.Szybko wstali i z przerażeniem spojrzeli na siebie.
-Czy to Sandra?-spytała Fibi drżącym głosem.
-Nie wygłupiaj się.Przecież nie żyje-popukał się w czoło Justin i z tylnej kieszeni spodni wyjął pistolet.-Wchodzimy-zarządził.
Trzymając w dłoni broń,razem z Fibi wszedł do łazienki...

Przepraszamy za spóźnioną notkę,żadna nie miała czasu dodać.
                                                                                                                 Daria i Joanne