,,Amulet-symbol naszej przyjaźni''
Ocknęłam się na moim łóżku.Nade mną stała mama i jej nowy chłopak,którego już zdążyłam znienawidzić.
-Dziecko,co ci strzeliło do głowy?Masz szczęście,że Ryan cię znalazł.-odparła mama,patrząc na mnie dziwnym wzrokiem.
-Dobrze się czujesz?-zapytał,klękając przy mnie.
-Tak,a teraz wyjdźcie proszę.Chcę zostać sama-odpowiedziałam niezbyt przyjemnie.
Oboje spojrzeli na siebie i bez słowa wyszli.
********************
Poleżałam jakieś 40 minut i postanowiłam wstać.Poszłam do łazienki i ubrałam się w TO.Gdy byłam gotowa,wróciłam do pokoju i na biurku zauważyłam amulet,a obok niego liścik.Bez ociągania podeszłam tam i wzięłam w ręce list.Otworzyłam go i zaczęłam czytać:
Oto przysięga naszej przyjaźni.
Na zawsze najlepsze przyjaciółki.
Ten amulet to symbol naszej przyjaźni.
Nidy siebie nie zranimy,zawsze będziemy blisko siebie.
Amulet ten doprowadzi nas do szczęścia.
Nasze wspomnienia i tajemnice zostaną w naszych sercach.
"Zejdziesz w dół.Znajdziesz znak, tym znakiem będzie klucz,
który doprowadzi każdego do szczęścia"
Sandra i Fibi♥
Usłyszałam pukanie do drzwi,więc pospiesznie zakryłam amulet i liścik kołdrą.Do pokoju weszła Victoria.
-Śniadanie,księżniczko-burknęła w moją stronę.
-O co ci chodzi?-zmarszczyłam czoło.
-Przez ciebie mój chłopak jest w poprawczaku-syknęła i opuściła mój pokój.
-Viki,zaczekaj.-krzyknęłam,lecz ta już schodziła po schodach i udała,że mnie nie słyszy.
Wkurzyłam się,schowałam wszystko do pudełeczka i zeszłam na dół.Siostrę znalazłam w salonie,jednak ta starała się nie zwracając na mnie uwagi.Podeszłam do niej,złapałam ją za rękę i odwróciłam w swoją stronę.
-Czego chcesz?-zapytała,próbując wyrwać swoją rękę z mojego uścisku.
-Chcę,abyś w końcu się ogarnęła. Dla ciebie najważniejsze jest to,że twój chory umysłowo chłopak jest w poprawczaku, a to,że omal mnie nie zabił masz gdzieś!-po moich słowach Victoria zrobiła przerażoną minę.Wyglądała tak,jakby o niczym nie wiedziała.
-Marika,opanuj się-upomniał mnie Ryan.
-Odwal się ode mnie-krzyknęłam w jego stronę i wyszłam z domu trzaskając drzwiami.
*****************
Nie rozumiałam dlaczego moja mama na siłę udawała,że nic się nie stało.Czemu nie powiedziała wszystkiego Victorii?
Nawet nie zwróciłam uwagi,kiedy znalazłam się pod domem Carly.Weszłam po schodkach i zapukałam.Po paru sekundach w drzwiach pojawiła się moja przyjaciółka,która od razu zaproponowała,abyśmy udały się w odwiedziny do Stefi.
***************
-Cześć Stefi- weszłam do sali szpitalnej i od razu rzuciłam się w stronę łóżka,żeby uściskać przyjaciółkę.
-Hej dziewczyny.Zabierzcie mnie stąd.Jedzenie jest ohydne,a pielęgniarki strasznie wredne.-zaczęła marudzić,krzywiąc się,jakby zjadła coś bardzo kwaśnego.
-Widzę,że dobrze się czujesz,że masz siłę narzekać-zaśmiała się Carly,pokazując jej język.
Na słowa swojej przyjaciółki,Stefi nachmurzyła się,ale za moment zaczęła się śmiać i chwyciła nas w objęcia,mocno ściskając.
-Hej dziewczyny-niespodziewanie do pokoju wszedł Will.
-Co ty tu robisz?-spytałam i podeszłam do niego,aby go przytulic.
-Rozmawiałem z Carly,a ona powiedziała,że idziecie odwiedzić Stefi,więc przyszedłem-uśmiechnął się i puścił mnie.
-Słuchajcie,pamiętacie ten liścik i amulet,który znalazłam?-spytał wszystkich.
-Coś kojarzę-odpowiedziała Carly.-A co?
-Mam go przy sobie-odpowiedziałam i przeczytałam im liścik.
Oto przysięga naszej przyjaźni.
Na zawsze najlepsze przyjaciółki.
Ten amulet to symbol naszej przyjaźni.
Nidy siebie nie zranimy,zawsze będziemy blisko siebie.
Amulet ten doprowadzi nas do szczęścia.
Nasze wspomnienia i tajemnice zostaną w naszych sercach.
"Zejdziesz w dół.Znajdziesz znak, tym znakiem będzie klucz,
który doprowadzi każdego do szczęścia"
Sandra i Fibi♥
-Jaki dół?-spytała Stefi.
-Jaki klucz?
Wszyscy zaczęliśmy myśleć.
-Już wiem.-moi przyjaciele spojrzeli na mnie pytając wzrokiem.-Pamiętacie jak weszłam do łazienki i uciekłam oknem?
Wszyscy pokiwali głowami i czekali,aż im wytłumaczę.
-Jak wróciłam do domku i ukryłam się przy schodach,zobaczyłam,że dywan był przesunięty i pod nim była klapa.Pewnie prowadziła do piwnicy.
-A więc jedźmy tam i sprawdźmy to-zaproponował Will.
-Pojedziemy,ale dopiero jak Stefi wypiszą ze szpitala-upomniałam go.
-Wypisują mnie w środę-oznajmiła nam.
-Świetnie,jesteśmy umówieni-uśmiechnęłam się i wszyscy zaczęli rozchodzić się do domu.
Postanowiłyśmy,że będziemy dodawać do rozdziałów linki do obrazków.Mamy nadzieję,że spodoba wam się ten pomysł.Rozdział 12 jest już u Oli i niedługo zostanie podesłany do Joanny,która zrobi ostatnie poprawki.Czekamy na wasze komentarze :*
Daria,Joanna i Ola
poniedziałek, 29 lipca 2013
sobota, 20 lipca 2013
Rozdział 10
''Wizyta u psychologa''
Nazajutrz pod mój dom przyjechał Will wraz ze swoją mamą.
- To jak jedziemy? - zapytała.
Wyglądała koszmarnie. Miała podkrążone oczy, roztrzepane włosy i była nieumalowana, zupełnie tak samo jak moja mama.
- Już, już.... Viki my idziemy. - Krzyknęła, złapała mnie za ręke i wyszła.
***********
Po godzinie w końcu dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy pod jakimś domem. Ze środka wyszła pewna pani i zaprosiła nas do środka. Niestety nasi rodzice nie mogli być przy tej rozmowie i musieli zostać w samochodzie. Gdy byliśmy już przy drzwiach usłyszałam,że do mamy ktoś dzwoni. Odwróciłam się. Gdy odebrała bardzo się ucieszyła. Powiedziała coś, spojrzała na mnie i skończyła rozmowę.
**********
Wizyta u psychologa trwała dość krótko. Pani Janet,bo tak miała na imię,poprosiła nas abyśmy wszystko jej opowiedzieli.Gdy skończyliśmy opowiadać,zadała nam parę pytań i powiedziała,że możemy już jechać,bo nie chce nas już męczyć.Następną wizytę mieliśmy mieć następnego dnia.
***********
Po wyjściu z domu od razu pobiegliśmy do samochodu.Ułożyłam się na kanapie z tyłu i po paru minut moje powieki zaczęły robić się ciężkie.Zasnęłam.W pewnym poczułam,że ktoś szarpie mnie za ramię.Otworzyłam oczy i ujrzałam moją mamę.Podniosłam się i stwierdziłam,że jesteśmy na miejscu.Pożegnałam się z Willem i jego mamą,i ruszyłam w stronę drzwi.Gdy weszłam zobaczyłam jakiegoś nieznanego mi mężczyznę.
- Cześć,nazywam się Rayn.Jestem nowym chłopakiem twojej mamy.-powiedział,podchodząc do mnie i podając mi rękę.
-Słucham?– zmarszczyłam brwi.-Mamo,co tu się dzieje?-zwróciłam się do niej.
- Zakochałam się w nim - powiedziała moja rodzicielka i przytuliła się do niego.
Nie zwracając uwagi na nawoływanie mamy,odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do swojego pokoju.Czułam się okropnie.Nie chciałam.aby moja mama spotykała się z Rayn'em.Co z tatą? Czy już o nim zapomniała?
Pokręciłam głową.Nie umiałam odpowiedzieć na te pytania.
Gdy byłam przed swoim pokojem postanowiłam zajrzeć do pokoju siostry,ale ona jak mnie zobaczyła zaczęła krzyczeć:
- Wynoś się stąd.Nienawidzę cię. - Jeszcze nigdy nie widziałam jej tak wkurzonej.Postanowiłam jak najszybciej stamtąd wyjść,bo w moją stronę leciała już poduszka.
********
Weszłam do pokoju i zamknęłam się na klucz.
- Za dużo się przez te 3 dni wydarzyło.Nie mam teraz nikogo.-powiedziałam sama do siebie i westchnęłam.Otworzyłam okno i wyszłam przez.Szłam przez jakieś dwadzieścia minut i coś skłoniło mnie,żeby skręcić na dróżkę,która prowadziła do lasu.
*********
Szłam dłuższy czas,a wokół robiło się coraz ciemniej.O dziwo nie bałam się.Przez wydarzenia z wycieczki nad jezioro,zrobiłam się odważniejsza.Nagle usłyszałam coś i odwróciłam się.Zdążyłam zobaczyć białe światło,a później zemdlałam....
Mamy nadzieję,że nas nie zabijecie,za taką długą nieobecność :P Miałyśmy ogromnego lenia i brak chęci(a najbardziej ja-Joanne xD). Jedyne co możemy powiedzieć to:PRZEPRASZAMY.Rozdział 11 się pisze i mamy nadzieję,że niedługo zobaczycie go na blogu...A teraz komentujcie,bo jesteśmy ciekawe,co o myślicie o 10.
Pozdrawiamy,
Daria,Joanna i Ola
Nazajutrz pod mój dom przyjechał Will wraz ze swoją mamą.
- To jak jedziemy? - zapytała.
Wyglądała koszmarnie. Miała podkrążone oczy, roztrzepane włosy i była nieumalowana, zupełnie tak samo jak moja mama.
- Już, już.... Viki my idziemy. - Krzyknęła, złapała mnie za ręke i wyszła.
***********
Po godzinie w końcu dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy pod jakimś domem. Ze środka wyszła pewna pani i zaprosiła nas do środka. Niestety nasi rodzice nie mogli być przy tej rozmowie i musieli zostać w samochodzie. Gdy byliśmy już przy drzwiach usłyszałam,że do mamy ktoś dzwoni. Odwróciłam się. Gdy odebrała bardzo się ucieszyła. Powiedziała coś, spojrzała na mnie i skończyła rozmowę.
**********
Wizyta u psychologa trwała dość krótko. Pani Janet,bo tak miała na imię,poprosiła nas abyśmy wszystko jej opowiedzieli.Gdy skończyliśmy opowiadać,zadała nam parę pytań i powiedziała,że możemy już jechać,bo nie chce nas już męczyć.Następną wizytę mieliśmy mieć następnego dnia.
***********
Po wyjściu z domu od razu pobiegliśmy do samochodu.Ułożyłam się na kanapie z tyłu i po paru minut moje powieki zaczęły robić się ciężkie.Zasnęłam.W pewnym poczułam,że ktoś szarpie mnie za ramię.Otworzyłam oczy i ujrzałam moją mamę.Podniosłam się i stwierdziłam,że jesteśmy na miejscu.Pożegnałam się z Willem i jego mamą,i ruszyłam w stronę drzwi.Gdy weszłam zobaczyłam jakiegoś nieznanego mi mężczyznę.
- Cześć,nazywam się Rayn.Jestem nowym chłopakiem twojej mamy.-powiedział,podchodząc do mnie i podając mi rękę.
-Słucham?– zmarszczyłam brwi.-Mamo,co tu się dzieje?-zwróciłam się do niej.
- Zakochałam się w nim - powiedziała moja rodzicielka i przytuliła się do niego.
Nie zwracając uwagi na nawoływanie mamy,odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do swojego pokoju.Czułam się okropnie.Nie chciałam.aby moja mama spotykała się z Rayn'em.Co z tatą? Czy już o nim zapomniała?
Pokręciłam głową.Nie umiałam odpowiedzieć na te pytania.
Gdy byłam przed swoim pokojem postanowiłam zajrzeć do pokoju siostry,ale ona jak mnie zobaczyła zaczęła krzyczeć:
- Wynoś się stąd.Nienawidzę cię. - Jeszcze nigdy nie widziałam jej tak wkurzonej.Postanowiłam jak najszybciej stamtąd wyjść,bo w moją stronę leciała już poduszka.
********
Weszłam do pokoju i zamknęłam się na klucz.
- Za dużo się przez te 3 dni wydarzyło.Nie mam teraz nikogo.-powiedziałam sama do siebie i westchnęłam.Otworzyłam okno i wyszłam przez.Szłam przez jakieś dwadzieścia minut i coś skłoniło mnie,żeby skręcić na dróżkę,która prowadziła do lasu.
*********
Szłam dłuższy czas,a wokół robiło się coraz ciemniej.O dziwo nie bałam się.Przez wydarzenia z wycieczki nad jezioro,zrobiłam się odważniejsza.Nagle usłyszałam coś i odwróciłam się.Zdążyłam zobaczyć białe światło,a później zemdlałam....
Mamy nadzieję,że nas nie zabijecie,za taką długą nieobecność :P Miałyśmy ogromnego lenia i brak chęci(a najbardziej ja-Joanne xD). Jedyne co możemy powiedzieć to:PRZEPRASZAMY.Rozdział 11 się pisze i mamy nadzieję,że niedługo zobaczycie go na blogu...A teraz komentujcie,bo jesteśmy ciekawe,co o myślicie o 10.
Pozdrawiamy,
Daria,Joanna i Ola
Subskrybuj:
Posty (Atom)