''Mgła przerażenia''
-Co?-tylko
tyle zdołałam wyjąkać.A co jeśli powie to wychowawczyni?Będziemy miały
przechlapane.Nie mogłam się uspokoić.Byłam zdenerwowana.
-Może
lepiej wyjdziemy?-za proponował Will i zaczął kierować się do wyjścia.
Wszystkie
wyszłyśmy za chłopakiem i skierowaliśmy się do naszego domku.Po drodze
spotkaliśmy policję i Fibi.Pytali ją o wszystko dotyczące Sandry.Widziałam jej
minę.Taką smutną,taką udawaną.Weszliśmy do domku i razem z dziewczynami
rzuciłyśmy się na łóżko.Will trochę zmieszany usiadł na fotel.Wszyscy zaczęli
rozmawiać o ostatnich wydarzeniach.Wszyscy oprócz mnie.Ja leżałam i wpatrywałam
się w sufit,słuchając przyjaciół.
-Wychodzi
na to,że ktoś wyjął ją z jeziora-podsumował Will,drapiąc się po brodzie.Swoją
drogą zabawnie to wyglądało-uśmiechnęłam się do swoich myśli.
-Może to
Fibi?-podsunęła Stefi.
-To nie
miałoby sensu-wtrąciłam.
-Też tak
sądzę-mruknął chłopak,patrząc przez okno na jezioro.Widać było,że uparcie nad
czymś myśli,bo zmarszczył brwi i patrzył nieobecnym wzrokiem na taflę wody w
jeziorze.
-Chodźmy
poszukać wskazówek-zaproponował,po chwili milczenia.
Wszystkie
zgodziłyśmy się i zaczęliśmy poszukiwania.Nie poszliśmy nad jezioro,bo
uznaliśmy,że byłoby to zbyt podejrzane.Postanowiliśmy rozejrzeć się po ośrodku.
Gdy
przechodziłam pod jednym z domków,usłyszałam panią Lenę rozmawiającą z jednym z
policjantów.Podeszłam na palcach pod okno i zaczęłam słuchać.Policjant mówił,że
ciało Sandry zniknęło.Bez słowa wycofałam się spod okna i zaczęłam szukać
reszty.Znalazłam ich pod domkiem.Gdy opowiedziałam im,co usłyszałam,byli w
szoku.
-Musimy
iść do domku Sandry i Fibi.Na pewno coś tam znajdziemy-powiedział Will,wstając i
pokazując ruchem dłoni,żebyśmy poszły za nim.
Po chwili
byliśmy na miejscu.Will postanowił,że my wejdziemy do środka,a on ustanie na
czatach.Pierwsze co rzuciło nam się w oczy to laptop,prawdopodobnie należący do
Sandry.Gdy włączyłyśmy go,okazało się,że ma ustawione hasło.Ponad pięć minut
próbowałyśmy się włamać.Wymyślałyśmy przeróżne możliwe hasła,ale wszystko na
nic.Zrezygnowana rzuciłam się na łóżko i włożyłam ręce do kieszeni.Czując w
nich jakiś papierek,wyciągnęłam z nich kartkę z nieznanym mi numerem.Bez
zastanowienia przybliżyłam do siebie laptopa i zaczęłam wpisywać cyfry,zapisane
na karteczce.Udało się,hasło było poprawne.Jednak w laptopie nic ciekawego nie
znalazłyśmy,więc szukałyśmy dalej.Po 5 minutach Carly znalazła
pamiętnik,należący do Sandry(różowy z puchatym serduszkiem na okładce.Tak,to na
pewno jej.)Gdy chciałyśmy otworzyć i zacząć czytać,usłyszałyśmy pukanie w
ścianę domku.To był znak dawany przez Will'a,że Fibi wraca.Szybko podbiegłyśmy
do okna i wyskoczyłyśmy przez nie.Mamy szczęście,że te domki są nie za wysokie,bo
już dawno byłoby po nas.
Gdy
doszłyśmy do własnej ''chałupki'' wszystkie tym razem rzuciłyśmy się na łóżko i
zaczęłyśmy czytać.To było straszne.Pisała,że zabije Fibi za to,że spotyka się z
pewnym chłopakiem,którego imienia nie napisała.
-Ale
wyszło na obrót-podsumował Will.
-Tak,ale
gdzie jest ciało?-spytała Stefi,oddając mi pamiętnik.Zaczęłam go kartkować i
przez przypadek otworzyłam na ostatniej stronie.
-Znalazłam!-wykrzyknęłam
po chwili.-Zobaczcie-pokazałam palcem na pewien fragment notki Sandry.
Lipiec,2004r, Często
tam przyjeżdżaliśmy razem z moją przyjaciółką Fibi i jej rodzicami.Chciałyśmy
mieć kącik do zabawy,więc zapragnęłyśmy własny domek.Poprosiłyśmy naszych
tatusiów,żeby nam zbudowali i się zgodzili.Następnego dnia był już gotowy.Razem
z Fibi zaniosłyśmy tam ulubione zabawki i wszystko to,co kochałyśmy.Właśnie tam
chciałyśmy zostać na zawsze.
Sandra
-Ciało
jest w tym domku.-powiedziałam,spoglądając na wszystkich.
-Pisała
to osiem lat temu,ten domek może już nie istnieć-skrzywił się Will.
-Ale
możemy spróbować-odpowiedziałam.-Chodźmy tam jeszcze dziś.
-Dobrze,ale
już jutro wyjazd-zgodziła się Carly.
-Musimy
coś zrobić,żeby jutro nie wyjechać-stwierdziła Stefi.
Wymyśliliśmy,że
Will schowa się w lesie i wszyscy pomyślą,że się zgubił.W tym czasie będziemy
szukali ciała.Postanowiliśmy,że zaczniemy od razu.
*****
Powoli
robiło się coraz ciemniej,a my nadal nie znaleźliśmy miejsca,w którym ukryta
była Sandra.Szliśmy,coraz bardziej zmęczeni i wyczerpani,ale nie
stawaliśmy.Wiedzieliśmy,że gdzieś tam jest ciało dziewczyny i Fibi,osoba,która
z zimną krwią zabiła swoją najlepszą przyjaciółkę.Wzdrygnęłam się.Jak można być
tak okrutnym?Na to pytanie nie znałam odpowiedzi.Tak jak na wszystkie
inne,związane z tą osobą.
Pogrążona
w myślach,nie zauważyłam,że wyszliśmy na polanę.Wszyscy zatrzymali się,a ja
wpadłam na Willa.
-Wybacz-mruknęłam
cicho.
-Nic się
nie stało.To wchodzimy?-spytał chłopak.
Wszyscy,jeden
za drugim weszli do drewnianego domku.Zaczęliśmy szukać,ale nic nie znaleźliśmy
oprócz paru zabawek i ubrań.Na zewnątrz robiło się coraz ciemniej.W chwili,gdy
Carly miała otwierać drzwi do następnego pomieszczenia,usłyszeliśmy głosy.Na
nasze ogromne nieszczęście należały do Fibi i jakiegoś chłopaka.Popatrzyliśmy
się na siebie i w jednej chwili wszyscy rzucili się w poszukiwaniu miejsca,w
którym mogliby się schować.Ja wskoczyłam pod łóżko,Will do szafy,a dziewczyny
wbiegły do łazienki.Gdy drzwi się za nimi zamknęły,do środka weszli Fibi z
Justinem,nowym chłopakiem mojej siostry.
-Co
zrobimy z ciałem?-zapytał,siadając na krzesło.
-Zakopiemy
albo spalimy-wzruszyła ramionami,rzucając na łóżko,pod którym byłam ukryta.Pod
jej ciężarem zapadło się,a ja ledwo mogłam oddychać.
Ich
rozmowę przerwał pisk,dochodzący z łazienki.Szybko wstali i z przerażeniem
spojrzeli na siebie.
-Czy to
Sandra?-spytała Fibi drżącym głosem.
-Nie
wygłupiaj się.Przecież nie żyje-popukał się w czoło Justin i z tylnej kieszeni
spodni wyjął pistolet.-Wchodzimy-zarządził.
Trzymając
w dłoni broń,razem z Fibi wszedł do łazienki...Przepraszamy za spóźnioną notkę,żadna nie miała czasu dodać.
Daria i Joanne
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz