''Numer Twojej Duszy''
Zaczęłam uciekać.Biegłam co sił w nogach przed siebie.Słyszałam,jak Fibi jest coraz bliżej mnie.Po chwili potknęłam się o wystający korzeń i runęłam na ziemię.Dziewczyna podbiegła do mnie i chciała uderzyć mnie kamieniem w głowę,lecz usłyszała głos wołający mnie.
-Marika!gdzie jesteś?-ów głos należał do Willa.Szedł w naszą stronę.
-Masz być cicho.Zrozumiano?-wysyczała Fibi,puszczając mnie.
Szybko wstałam i zdążyłam się otrzepać,gdy Will wszedł na polanę,gdzie stałyśmy.
-Znalazłaś bransoletkę?A co ty tu robisz Fibi?-spytał,zwracając się do dziewczyny.
-Pomogła mi szukać bransoletki-odpowiedziałam szybko za nią.
-Tak,to prawda.Mam nadzieję,że będziesz jej pilnowała.Jest bardzo ładna-uśmiechnęła się sztucznie.-Ja muszę już iść,to cześć-pożegnała się i zaczęła się wycofywać,prędzej posyłając mi znaczące spojrzenie.Razem w Will'em wróciłam na film,jednak okazało się,że już się skończył.Pożegnałam się z chłopakiem i poszłam do własnego domku.Zastałam w nim dziewczyny,które oglądały telewizję.Ja zaczęłam pisać w pamiętniku wszystko co mnie dzisiaj spotkało.Gdy skończyłam postanowiłam wziąć prysznic.Umyta i pachnąca ubrałam się w krótkie szorty i koszulkę,służące jako moja pidżama.Wyszłam z łazienki i pierwsze co rzuciło mi się w oczy,to koleżanki czytające mój pamiętnik.Szybko podeszłam do nich i wyrwałam im notes z rak.
-Co wy robicie?Czemu czytacie to bez pytania?-zaczęłam się wydzierać na nie.
-Nie krzycz na nas.Chciałyśmy pożyczyć jedną kartkę i natrafiłyśmy na tą notkę-powiedziała spokojnie Stefi,pokazując mi moją ostatnią notatkę o Fibi i Sandrze.
-Czemu nam nie powiedziałaś-spytała Carly.
-Nie wiem,bałam się-mruknęłam,już spokojnie,wpatrując się w podłogę.Dziewczyny popatrzyły na siebie,a później na mnie i w jednej chwili były już przy mnie,obejmując mnie.
-Musimy ją znaleźć.Może jest gdzieś na plaży i potrzebuje pomocy-powiedziała po chwili Stefi.
Kiwnęłam głową i w milczeniu założyłam na siebie sweter.Razem wyszłyśmy z domku i zaczęłyśmy przeszukiwać plażę.Pomimo,że było jeszcze lato,teraz zrobiło się już ciemno.Nie miałyśmy latarki,więc świeciłyśmy telefonami.Na nic.Nigdzie jej nie było widać.Zrezygnowane wróciłyśmy do domku i poszłyśmy spać.
*****
Rano obudziłam się jako pierwsza i zajęłam łazienkę.Gdy wyszłam,dziewczyny już nie spały.Popatrzyłam na nie smutno i zaczęłam czesać włosy.Pół godziny później razem szłyśmy na zbiórkę.Jak zwykle wszyscy na nas czekali.Wychowawczyni spojrzała na nas z grobową miną i rzekła:
-Niestety,rano dostałam informację,że wasza koleżanka-Sandra zgubiła się.Razem z całym personelem zaczęliśmy jej już szukać,dlatego dzisiaj zajęć nie będzie i możecie robić co chcecie.To wszystko co chciałam wam powiedzieć,a teraz migiem na śniadanie-na koniec uśmiechnęła się,aby dodać nam otuchy.
Całą grupą ruszyliśmy w stronę jadalni.Na śniadanie były naleśniki z polewą czekoladową i bitą śmietaną<mniam>. Po posiłku Stefi postanowiła iść na plażę poopalać się,a ja z Carly wróciłyśmy do domku.Nie minęło piętnaście minut,a do domku wbiegła Stefi dysząc ciężko.
-Chodźcie,musicie to zobaczyć-wykrzyczała.Wymieniłam zdziwione spojrzenia z Carly,lecz posłusznie wstałam.
-No szybciej-popędzała nas.Po dziesięciu minutach byłyśmy na plaży.To co tam zobaczyłam,przeszło moje najśmielsze oczekiwania.Na piasku leżała Sandra.Martwa.Zakryłam usta dłonią i stałam jak sparaliżowana.
-Popatrzcie,ona ma siniaki-po chwili odezwała się Carly,pokazując nam znaki na jej ciele.
-Ktoś ją musiał wyciągnąć z wody,bo jakby była martwa ,nie wypłynęłaby na środek plaży-stwierdziła Stefi.
-Po prostu geniusz-pomyślałam i zaśmiałam się w myślach.
-To co robimy?-spytała po chwili Stefi.
-Najlepiej stąd chodźmy,bo będzie na nas.-powiedziała i zaczęła się oddalać.
Nie wiedziałam co mam robić.Przecież nie mogłam zostawić jej martwego ciała i sobie pójść nie wiadomo gdzie.Po chwili namysłu,odwróciłam się i poszłam za dziewczynami.Weszłyśmy z powrotem do domku i każda zajęła się swoimi sprawami,jak gdyby nigdy nic.Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
*****
Poczułam jak ktoś szarpie mnie za ramię.Otworzyłam oczy i przeraziłam się.Nade mną stała Fibi i uśmiechała się głupio.Jakaś psychiczna,przeleciało mi przez głowę.Byłam przerażona,ale starałam się tego nie pokazywać.Nie przy niej.Rozejrzałam się po pomieszczeniu.Byłyśmy same.Pewnie dziewczyny poszły do koleżanki obok-pomyślałam.
-A teraz mnie posłuchaj,malutka.Znaleźli ciało Sandry.Masz być cicho,bo inaczej może spotkać Cię ten sam los,co tej idiotki-powiedziała groźnie,patrząc mi w oczy.Po chwili wstała i podeszła do drzwi wejściowych.
-Zabiłaś ją-wykrzyknęłam,wstając z łóżka i zmierzając w jej stronę.Nie wiem jak to się stało,ale mój strach zniknął.Zamiast tego czułam nienawiść do tej dziewczyny.
-No i co z tego?Miała za swoje.Byłam jej przyjaciółką,więc nikt nie uwierzy,że mogłabym jej coś zrobić-po tych słowach znowu uśmiechnęła się,jak szaleniec.
Usłyszałyśmy kroki na zewnątrz,więc Sandra podbiegła do okna i otworzyła je.Zdążyła powiedzieć tylko:''pamiętaj'' i wyskoczyła.Po chwili do domku weszły Stefi i Carly.
-Znaleźli ciało Sandry-powiedziała Stefi,opuszczając wzrok.
-Wiem-mruknęłam.Dziewczyny popatrzyły na mnie zdziwione.-Była tu Fibi,kazała mi być cicho-dopowiedziałam.
Dziewczyny były w szoku.Powiedziały mi,że za dziesięć minut zbiórka,więc postanowiłyśmy wyjść już teraz,żeby tym razem się nie spóźnić.Byłyśmy pierwsze.Po paru minutach zaczęli schodzić się inni,wszyscy zachowywali się cicho i czekali na przemowę pani Leny.Po chwili zaczęła:
-Jak pewnie już wszyscy zdążyliście się dowiedzieć na plaży znaleźliśmy ciało waszej koleżanki-Sandry.Prawdopodobnie wpadła do jeziora i utopiła się.Niedługo będzie tu policja i zbada całą sprawę-powiedziała z grobową miną.-A teraz na obiad-zarządziła po chwili milczenia.
Wszyscy ruszyli do stołówki,nie odzywając się do siebie.Gdy zajęłam miejsce obok Stefi i Carly,podszedł do nas Will.
-Przy ciele Sandry znalazłem tą karteczkę-powiedział podając mi ją.Na kartce były napisane cyfry:5667.
-Czemu mi to dajesz?-spytałam,patrząc na niego.
-Widziałem was,jak znalazłyście ciało....
*****
Od dzisiaj notki będą dodawane w każdy piątek.
Daria i Joanne
piątek, 22 lutego 2013
piątek, 15 lutego 2013
Rozdział 3
''Ostatnia łza"
Odwróciłam się.Za mną stał jakiś chłopak,którego kojarzyłam z mojej nowej klasy.Po chwili odezwał się:
-Hej,jestem Will.Chodzimy razem do klasy-uśmiechnął się.
-Cześć,nazywam się Marika.Miło mi cię poznać-odwzajemniłam uśmiech.
Chłopak chciał jeszcze coś powiedzieć,ale przyszły moje przyjaciółki i wepchały się między nas.
-Chodźmy zobaczyć nasz pokój-powiedziała Carly,ciągnąc mnie za rękę w stronę domków,w których miałyśmy mieszkać.Odwróciłam się i wykrzyknęłam do Willa:
-Miło mi się z tobą rozmawiało,paa.
Chłopak w odpowiedzi uśmiechnął się i pomachał do mnie ręką.Po chwili odwrócił się i ruszył w stronę swojego domku.Ja nadal cały czas myślałam o tym śnie.Byłam przerażona.Nie wiedziałam o co chodzi.Moje rozmyślenia przerwał głos mojej kumpeli.
-Wchodzimy?-spytała Stefi.
-Oczywiście.Chyba nie będziemy stać jak idiotki przed domkiem?-Carly spojrzała z politowaniem na przyjaciółkę i weszła do środka.Popatrzyłam na Stefi i uśmiechnęłam się do niej,kręcąc głową.Weszłam do domku i oniemiałam.Spodziewałam się obskurnego,małego domku z oknem i piętrowymi łóżkami,a co zobaczyłam? Ujrzałam dosyć duże,drewniane pomieszczenie z jednym,ale bardzo dużym oknem.Pod jedną ze ścian były trzy solidne łóżka,a pomiędzy nimi małe stoliki nocne.Po drugie stronie była ogromna szafa,stół z krzesłami i drzwi,prawdopodobnie prowadzące do łazienki.Na środku leżał duży,puchaty dywan w kolorze fioletu i różu.
-Wow-pierwsza odezwała się Stefi patrząc na to wszystko swoimi wielkimi oczami.
-Taak-dopowiedziała Carly.
Pierwsza otrząsnęłam się ja.Podeszłam do pierwszego łóżka i rzuciłam wszystkie torby na nie.
-Rozpakowujemy się?-spytałam,patrząc na pozostałe koleżanki stojące w tym samym miejscu co dwie minuty temu.
-O tak.Idę-mruknęła Stefi,przechodząc do swojego łóżka,stojącego obok mojego.Łóżko Carly było ostatnie.
Gdy się rozpakowałyśmy Carly włączyła muzykę i razem ze Stefi zaczęła biegać i krzyczeć po całym domku.Ja w tym czasie weszłam do łazienki i zadzwoniłam do mamy.Opowiedziałam jej o podróży i nowym chłopaku.Gdy skończyłam,wyszłam i zobaczyłam moje przyjaciółki siedzące na moim łóżku i malujące się nawzajem.
-Jak skończycie,posprzątajcie-mruknęłam,siadając na krzesełku i czytając książkę,którą zaczęłam jeszcze w wakacje.O czternastej razem z dziewczynami wyszłyśmy na zbiórkę.Po drodze spotkałyśmy Willa i razem z nim dołączyłyśmy do grupy.Na początek pani oprowadziła nas po ośrodku i powiedziała gdzie możemy chodzić,a gdzie ma nas nie widzieć.Po zbiórce wszyscy poszliśmy na obiad,którym była pizza.Gdy skończyliśmy posiłek,wychowawczyni oznajmiła,że za godzinę idziemy na kajaki.Razem z dziewczynami wróciłam do domku.Kiedy wchodziłyśmy,zobaczyłam jak z domku numer 17 wychodzą dwie dziewczyny,podobne do tych,które widziałam w śnie.
-Co to za dziewczyny?-spytałam,nie spuszczając ich z oczu.
-To Sandra i Fibi.Nie lubimy ich,są głupie i przemądrzałe-odpowiedziała Carly,wchodząc do domku.
-Aha-mruknęłam głupio,jednak dziewczyny tego nie dosłyszały.
Po godzinie,przebrane i odświeżone wróciłyśmy nad jezioro.Wszyscy już tam byli.Każdy dostał własny kajak i kamizelkę.Wszyscy byli szczęśliwy i cali mokrzy.Will,nowo poznany chłopak wpadł do jezioro.Na szczęście miał kamizelkę i wszystko skończyło się dobrze.Po kajakach,wybraliśmy się na wycieczkę do lasu.Spacer trwał godzinę.Gdy wróciliśmy czekała na nas kolacja,czyli pyszne kanapki.Zjedliśmy i poszliśmy do największego domku,w którym był rzutnik wyświetlający film na ścianie.Wspólnie wybraliśmy horror do obejrzenia.Po trzydziestu minutach zmęczona położyłam się na podłodze i przymknęłam oczy.
-Nie śpij,bo cię okradną-usłyszałam przy uchu.Podniosłam głowę i ujrzałam Willa,uśmiechającego sie do mnie.
-Dzięki,będę uważać-zaśmiałam się.-A teraz przepraszam,ale muszę wrócić nad jezioro,bo chyba zgubiłam tam moją ulubioną bransoletkę-odparłam i wstałam,kierując się do wyjścia.Gdy byłam przy jeziorze,zobaczyłam Fibi i Sandrę.Kłóciły się.Po chwili Fibi popchnęła koleżankę do jeziora,a ta zaczęła się topić.Chciałam coś zrobić,podbiec,pomóc,ale nie mogłam się ruszyć.Po chwili blondynka odwróciła się i mnie zauważyła.Podniosła z ziemi kamień i zaczęła biec w moją stronę...
Według mnie trochę krótki i nudny,ale sami oceńcie.Nowy rozdział za parę dni.
Czekam na wasze komentarze.^^
Pozdrawiam,
Daria i Joanne
Odwróciłam się.Za mną stał jakiś chłopak,którego kojarzyłam z mojej nowej klasy.Po chwili odezwał się:
-Hej,jestem Will.Chodzimy razem do klasy-uśmiechnął się.
-Cześć,nazywam się Marika.Miło mi cię poznać-odwzajemniłam uśmiech.
Chłopak chciał jeszcze coś powiedzieć,ale przyszły moje przyjaciółki i wepchały się między nas.
-Chodźmy zobaczyć nasz pokój-powiedziała Carly,ciągnąc mnie za rękę w stronę domków,w których miałyśmy mieszkać.Odwróciłam się i wykrzyknęłam do Willa:
-Miło mi się z tobą rozmawiało,paa.
Chłopak w odpowiedzi uśmiechnął się i pomachał do mnie ręką.Po chwili odwrócił się i ruszył w stronę swojego domku.Ja nadal cały czas myślałam o tym śnie.Byłam przerażona.Nie wiedziałam o co chodzi.Moje rozmyślenia przerwał głos mojej kumpeli.
-Wchodzimy?-spytała Stefi.
-Oczywiście.Chyba nie będziemy stać jak idiotki przed domkiem?-Carly spojrzała z politowaniem na przyjaciółkę i weszła do środka.Popatrzyłam na Stefi i uśmiechnęłam się do niej,kręcąc głową.Weszłam do domku i oniemiałam.Spodziewałam się obskurnego,małego domku z oknem i piętrowymi łóżkami,a co zobaczyłam? Ujrzałam dosyć duże,drewniane pomieszczenie z jednym,ale bardzo dużym oknem.Pod jedną ze ścian były trzy solidne łóżka,a pomiędzy nimi małe stoliki nocne.Po drugie stronie była ogromna szafa,stół z krzesłami i drzwi,prawdopodobnie prowadzące do łazienki.Na środku leżał duży,puchaty dywan w kolorze fioletu i różu.
-Wow-pierwsza odezwała się Stefi patrząc na to wszystko swoimi wielkimi oczami.
-Taak-dopowiedziała Carly.
Pierwsza otrząsnęłam się ja.Podeszłam do pierwszego łóżka i rzuciłam wszystkie torby na nie.
-Rozpakowujemy się?-spytałam,patrząc na pozostałe koleżanki stojące w tym samym miejscu co dwie minuty temu.
-O tak.Idę-mruknęła Stefi,przechodząc do swojego łóżka,stojącego obok mojego.Łóżko Carly było ostatnie.
Gdy się rozpakowałyśmy Carly włączyła muzykę i razem ze Stefi zaczęła biegać i krzyczeć po całym domku.Ja w tym czasie weszłam do łazienki i zadzwoniłam do mamy.Opowiedziałam jej o podróży i nowym chłopaku.Gdy skończyłam,wyszłam i zobaczyłam moje przyjaciółki siedzące na moim łóżku i malujące się nawzajem.
-Jak skończycie,posprzątajcie-mruknęłam,siadając na krzesełku i czytając książkę,którą zaczęłam jeszcze w wakacje.O czternastej razem z dziewczynami wyszłyśmy na zbiórkę.Po drodze spotkałyśmy Willa i razem z nim dołączyłyśmy do grupy.Na początek pani oprowadziła nas po ośrodku i powiedziała gdzie możemy chodzić,a gdzie ma nas nie widzieć.Po zbiórce wszyscy poszliśmy na obiad,którym była pizza.Gdy skończyliśmy posiłek,wychowawczyni oznajmiła,że za godzinę idziemy na kajaki.Razem z dziewczynami wróciłam do domku.Kiedy wchodziłyśmy,zobaczyłam jak z domku numer 17 wychodzą dwie dziewczyny,podobne do tych,które widziałam w śnie.
-Co to za dziewczyny?-spytałam,nie spuszczając ich z oczu.
-To Sandra i Fibi.Nie lubimy ich,są głupie i przemądrzałe-odpowiedziała Carly,wchodząc do domku.
-Aha-mruknęłam głupio,jednak dziewczyny tego nie dosłyszały.
Po godzinie,przebrane i odświeżone wróciłyśmy nad jezioro.Wszyscy już tam byli.Każdy dostał własny kajak i kamizelkę.Wszyscy byli szczęśliwy i cali mokrzy.Will,nowo poznany chłopak wpadł do jezioro.Na szczęście miał kamizelkę i wszystko skończyło się dobrze.Po kajakach,wybraliśmy się na wycieczkę do lasu.Spacer trwał godzinę.Gdy wróciliśmy czekała na nas kolacja,czyli pyszne kanapki.Zjedliśmy i poszliśmy do największego domku,w którym był rzutnik wyświetlający film na ścianie.Wspólnie wybraliśmy horror do obejrzenia.Po trzydziestu minutach zmęczona położyłam się na podłodze i przymknęłam oczy.
-Nie śpij,bo cię okradną-usłyszałam przy uchu.Podniosłam głowę i ujrzałam Willa,uśmiechającego sie do mnie.
-Dzięki,będę uważać-zaśmiałam się.-A teraz przepraszam,ale muszę wrócić nad jezioro,bo chyba zgubiłam tam moją ulubioną bransoletkę-odparłam i wstałam,kierując się do wyjścia.Gdy byłam przy jeziorze,zobaczyłam Fibi i Sandrę.Kłóciły się.Po chwili Fibi popchnęła koleżankę do jeziora,a ta zaczęła się topić.Chciałam coś zrobić,podbiec,pomóc,ale nie mogłam się ruszyć.Po chwili blondynka odwróciła się i mnie zauważyła.Podniosła z ziemi kamień i zaczęła biec w moją stronę...
Według mnie trochę krótki i nudny,ale sami oceńcie.Nowy rozdział za parę dni.
Czekam na wasze komentarze.^^
Pozdrawiam,
Daria i Joanne
poniedziałek, 11 lutego 2013
Rozdział 2
''Pierwszy
dzień w nowej szkole''
Równo o
6:30 obudził mnie budzik.Wstałam,wzięłam szybki prysznic i ubrałam
się.Zadowolona zeszłam na dół,do kuchni.Zaczęłam zastanawiać się co zrobić na
śniadanie.Wpadłam na tosty.Wyjęłam ser z lodówki,ale okazało się,że jest
przeterminowany.Postanowiłam,że zrobię kanapki.Gdy skończyłam,mama i siora
weszły do kuchni.
-Dziękuję
Ci,córeczko-podziękowała moja mama,Candy,odbierając ode mnie kanapki.Gdy
zjedliśmy,pozmywałam,a Victoria w tym czasie rozłożyła się na kanapie w salonie
i zaczęła oglądać telewizję.
-Victoria,spóźnisz
się do szkoły!-zwróciła się do siostry,moja rodzicielka.
-Mam na
drugą lekcję-mruknęła Vicki nie spuszczając wzroku z telewizora.
-Ja już
muszę lecieć-krzyknęłam,zakręcając wodę i chwytając torbę z
książkami.-Pa,mamusiu-cmoknęłam mamę w policzek,po czym wyszłam i skierowałam
się w stronę szkoły,do której będę teraz chodzić.Gdy weszłam do
budynku-oniemiałam.Wszystko było wykonane bardzo nowocześnie.Białe
ściany,duże,niebieskie szafki i lśniące czystością płytki.W oddali widać było
nowe,drewniane schody prowadzące na piętro.W środku było niewielu
uczniów,ponieważ zostało około dwudziestu minut do lekcji,a ja chciałam być
prędzej,żeby lepiej poznać szkołę.Podeszłam do jednej dziewczyny i zwróciłam
się do niej:
-Hej,jestem
nowa.Nazywam się Marika.Mogłabyś pomóc mi znaleźć moją szafkę?Mam numer
345-uśmiechnęłam się.
-Hej,jestem
Stefi.Chodźmy,twoja szafka jest niedaleko-powiedziała,odwzajemniając
uśmiech.Była to drobna blondynka o wielkich,szarych oczach.Na oko miała tyle
samo lat co ja.
-To twoja
szafka-powiedziała,wskazując dużą,zadbaną szafkę.
-Dzięki
wielkie-odpowiedziałam,otwierając ją i wkładając wszystko co będzie mi
potrzebne,czyli kilka podręczników,szczotkę do włosów,lusterko i moje ulubione
perfumy.
-Nie ma
za co.Do której klasy chodzisz?-zapytała,przyglądając mi się.
-1b.A
ty?-odwróciłam się i również na nią spojrzałam.
-Ja
też-ucieszyła się blondynka.
-To
świetnie.Mogłabyś pokazać mi klasę,w której będziemy miały pierwszą
lekcję?-spytałam.
-Oczywiście,chodźmy-uśmiechnęła
się i zaczęła kierować się w stronę schodów.Zamknęłam szafkę i pobiegłam za
nią.Po chwili byłyśmy pod klasą od biologii.Dzisiaj pierwszą lekcją była godzina
wychowawcza,a moja,nowa wychowawczyni uczyła biologii,czego dowiedziałam się od
Stefi.Gdy zabrzmiał dzwonek na lekcję,razem z wszystkimi weszłam do klasy.Pani
Lena,bo tak nazywała się wychowawczyni przedstawiła mnie całej klasie i kazała
usiąść razem ze Stefi,z czego byłam bardzo zadowolona,bo bardzo ją
polubiłam.Gdy usiadłam pani zaczęła opowiadać o wycieczce nad jezioro na 3
dni.W połowie lekcji ktoś pociągnął mnie za bluzkę,więc odwróciłam się.Ujrzałam
bardzo ładną dziewczynę,podobną do Stefi,jednak ta była brunetką.
-Hej,jestem
Carly,miło mi-uśmiechnęła się,podając mi ręke.
-Jestem
Marika,mi również-powiedziałam,uściskując rękę.Zaczęłam z nią rozmawiać.Okazało
się,że jest równie miła co Stefi.
Po chwili
usłyszałam dzwonek,więc wstałam i skierowałam się do wyjścia z moimi,nowymi
koleżankami.Gdy szłam pod klasę,w której miałam następną lekcję,zobaczyłam moją
siostrę,Victorię rozmawiającą z jakimiś plastikami.
-Twoja
siostra?-spytały dołączając do mnie
-Niestety-zaśmiałam
się.
Gdy
skończyły się wszystkie lekcje,razem ze Stefi i Carly wyszłam ze szkoły i
skierowałam się w stronę domu.Z ulgą stwierdziłam,że nie mam nic zadane.Nie
miałabym głowy,żeby dzisiaj coś odrabiać.Pomyślałam,że mogłabym zaprosić je do
domu.
-Dziewczyny,co
wy na to,żebyśmy poszły do mnie?-spytałam.
-Jasne-odpowiedziała
Carly.
-A
ty,Stefi?-zwróciłam się do blondynki.
-Z wielką
chęcią-uśmiechnęła się.
Zaczęłam
prowadzić je do swojego domu.Gdy doszłyśmy,wyjęłam klucze z plecaka i wpuściłam
je do środka.
-Masz
bardzo ładny dom-skomentowała Carly,oglądając jakąś starą figurkę.
-Dziękuję-odpowiedziałam.-Chcecie
coś do picia?-spytałam.
-Ja
dziękuję-odmówiła grzecznie Stefi.
-Ja
również-odpowiedziała Carly,odkładając figurkę na półkę.
-Okej,więc
chodźmy do mojego pokoju-pokazałam gestem,żeby poszły za mną.Spędziłyśmy 2
godziny na rozmowie i oglądaniu filmów.Gdy usłyszałam,że mama wróciła z pracy
przeprosiłam moje nowe koleżanki i zeszłam na dół.W przedpokoju zobaczyłam
mamę,więc podbiegłam do niej i przywitałam się:
-Witaj
mamusiu.Na górze są moje nowe koleżanki,nie gniewasz się,że je zaprosiłam bez
twojej wiedzy?-spytałam
-Oczywiście,że
nie córeczko.Możesz zapraszać kogo chcesz-odpowiedziała,czochrając moje
włosy.-Zaraz będzie obiad.Zawołaj je,chętnie poznam twoje koleżanki-uśmiechnęła
się i poszła do kuchni.
Pobiegłam
z powrotem do pokoju i zaprosiłam je na obiad.Chwilę później
wszystkie,uśmiechnięte schodziłyśmy po schodach do kuchni.Przedstawiłam Carly i
Stefi mamie i wspólnie zabrałyśmy się do jedzenia.Po zjedzeniu zebrałam talerze
i poszłam je pozmywać.Zlew był niedaleko stołu,więc słyszałam całą rozmowę mamy
i koleżanek.Okazało się,że szybko znalazły wspólny język.Widać było po mamie,że
bardzo je polubiła.Gdy skończyłam zmywać,dziewczyny musiały już iść.Pożegnałam
się i zwróciłam się do mamy:
-A gdzie
Victoria?-zdziwiłam się.
-Dzwoniła
do mnie,że jest z koleżankami na zakupach-odpowiedziała,popijając kawę,którą
przed chwilą sobie zaparzyła.
-Aha-mruknęłam
głupio.
Po chwili
drzwi otworzyły się i do środka weszła moja siostra.Rozebrała się i zaczęła
opowiadać o swoich nowych koleżankach i zakupach.Pokazała nam nową
sukienkę,którą kupiła na przecenie.Podobała mi się,możliwe,że kiedyś sobie ją
pożyczę bez pytania.Gdy skończyła opowiadać,stwierdziłam,że jestem
zmęczona,więc pójdę się położyć.Powiedziałam mamie 'dobranoc' i udałam się do
pokoju.Wzięłam prysznic,przebrałam się w moją ulubioną pidżamkę w słoneczka i
położyłam się do łóżka.Po chwili zasnęłam.
******
Nadszedł
dzień wyjazdu.Obudziłam się o szóstej rano i zaczęłam się ubierać.Zeszłam na
dół,zjadłam śniadanie,pożegnałam się z mamą,obiecując,że będę codziennie
dzwonić i wyszłam z domu.Gdy doszłam do szkoły,wszyscy już czekali przed
budynkiem na przyjazd autokaru.Odnalazłam w tłumie Carly i Stefi,i podeszłam do
nich.Umówiłyśmy się,że ja będę siedzieć z Carly,a Stefi na siedzeniach obok
nas.Gdy autokar przyjechał,wsiedliśmy do niego i ruszyliśmy.Jechaliśmy około
trzech godzin.Kiedy wreszcie dojechaliśmy ucieszyłam się,ponieważ przez te trzy
godziny siedzenia wszystko mnie zaczęło boleć.Gdy
wysiadłam-zaniemówiłam.Ujrzałam jezioro z mojego koszmaru.Byłam przerażona i
nie mogłam się ruszyć.To musiał być znowu koszmar.Poczułam jak ktoś kładzie
rękę na moje ramie.Powoli,ze strachem odwróciłam się.Stał tam...
Czytasz-komentujesz
Następny rozdział już niedługo .Mamy nadzieje,że się podobało.
sobota, 9 lutego 2013
Rozdział 1
"Mroczny Sen"
Obudziłam się z krzykiem.Po chwili do
pokoju przybiegła moja mama,Candy.
-Co się
stało,Marika?-spytała z niepokojem.
-Nic.Miałam
po prostu zły sen-odpowiedziałam,nadal lekko wystraszona.
-Rozumiem.Za
dwadzieścia minut śniadanie,zejdziesz?-zapytała rodzicielka.
-Tak,tylko
się ogarnę-uśmiechnęłam się.
-Dobrze,więc
nie będę Ci przeszkadzać-odwzajemniła uśmiech i wyszła.
Zaczęłam
zastanawiać się,co oznacza mój sen.
Były tam
dwie dziewczyny,brunetka-Sandra i blondynka -Fibi.Występował tam także chłopak o
imieniu Justin.
Gdy Fibi weszła do domu,zobaczyła Sandrę i
Justin'a całujących się.Zdenerwowała się i zaczęła krzyczeć.Pierwszy odezwał
się Justin.
-Fibi,to
nie tak jak myślisz-próbował przekonać dziewczynę,podchodząc do niej i próbując
złapać za rękę.Jednak blondynka była szybsza i uciekła nad jezioro.
Sandra
pobiegła za nią,weszła na mostek i usłyszała:
-Ja go
kocham-wyszeptała Fibi,odwracając się.W oczach miała łzy.
-A ja
jestem z nim w ciąży-wykrzyknęła brunetka,patrząc z nienawiścią w oczach na
Fibi.
-Słucham?-zdziwiła
się blondynka.Nie myśląc za długo wrzuciła Sandrę do głębokiego jeziora.
-Ja
nie umiem pływać.Ratunku!Pomóż mi!-zaczęła wrzeszczeć brunetka,wymachując
rękami i próbując utrzymać głowę nad wodą.
-Nikt
Ci nie pomoże.Żegnaj-uśmiechnęła się okrutnie Fibi,patrząc jak dziewczyna topi
się.
Po
chwili nie było słychać wrzasków i jej martwe ciało wypłynęło na powierzchnię
wody.Stałam pod drzewem i obserwowałam wszystko z przerażeniem w oczach.Po
chwili Fibi zauważyła mnie,podniosła z ziemi kamień i zaczęła biec w moją
stronę.Wtedy się obudziłam.
Gdy skończyłam rozmyślać,zeszłam na dół i
skierowałam się do kuchni.Od progu poczułam zapach smażonej jajecznicy.
-Jak
ładnie pachnie.Smakuje pewnie tak samo-pochwaliłam mamę i usiadłam do stołu.
-Mam
nadzieję,że tak-zaśmiała się mama.
-Gdzie
Victoria-spytałam,przeżuwając jajecznicę,która była wręcz znakomita.
-Już
jestem-krzyknęła moja siostra,wchodząc do kuchni i siadając obok mnie.-Ostatnio
poznałam fajnego chłopaka i myślę,że Kanada nie jest taka zła,jak Niemcy.
-Dlaczego?Przecież
mieszkaliśmy tam szesnaście lat-zdziwiłam się.
-Ale tu
są przystojniejsi chłopcy-odpowiedziała,pokazując mi język.
-Taa,a
jak go poznałaś,mądralo?-zaciekawiłam się.
-Spotkałam
go podczas spaceru z psem-mruknęła,niby od niechcenia,ale ja wiedziałam,że jest
przejęta.
-Gdzie
będziesz teraz pracowała,mamo?-zwróciłam się do rodzicielki,zmieniając temat.
-Dzisiaj
zaczynam pracę w studiu fryzjerskim u Kelly-odpowiedziała,kończąc swoją
jajecznicę.
-To
świetnie.Szkoda,że nie ma z nami taty-spochmurniałam.Prawda była taka,że
musieliśmy wyprowadzić się z Niemiec,ponieważ za dużo tam było okropnych
wspomnień ze śmiercią Taty.
-Może
lepiej o tym nie rozmawiajmy-zaproponowała mama.-A teraz przepraszam,ale
śpieszę się do nowej pacy-uśmiechnęła się i wyszła z domu.
-Idziesz
gdzieś dzisiaj?Ja umówiłam się z Justinem-spytała się mnie starsza siostra.
-Raczej
nie.Rozumiem,że Justin to ten chłopak,tak?-zwróciłam się do Victorii,która
zaczęła zbierać brudne talerze ze stołu i wkładać je do zlewu.
-Tak-odpowiedziała
i zaczęła zmywać.
Gdy
skończyła,oznajmiła,że idzie się przebrać.Ja w tym czasie włączyłam telewizor i
przełączyłam na kanał muzyczny.Po chwili wróciła.Ubrana była w krótką,sięgająca
do kolan sukienkę z falbankami.Wyglądała pięknie.Pożegnała się ze mną i
wyszła.Ja w tym czasie wyłączyłam telewizor i udałam się do swojego
pokoju.Położyłam się na łóżku i zaczęłam rozmyślać nad jutrzejszym pójściem do
szkoły.Gdy skończyłam postanowiłam przeczytać jakąś książkę.Wyjęłam
pierwszą,lepszą książkę z biblioteczki i zaczęłam czytać.Po godzinie usłyszałam
odgłos otwieranych drzwi.Zeszłam na dół i ujrzałam siostrę całą mokrą.
-Nie pytaj-syknęła
i poszła do swojego pokoju przebrać się w suche rzeczy.Wzruszyłam ramionami i
wróciłam do siebie dokończyć książkę.Gdy przeczytałam całą,zeszłam na dół i
zaczęłam robić kolację.Zawołałam Victorię na kolację,a w tym samym czasie mama
wróciła z pracy.
-Jak
minął dzień?-spytała,jak wszystkie razem usiadłyśmy do stołu.
-Dobrze-odpowiedziałam,posyłając
mamie delikatny uśmiech.
-Nawet
nie pytaj-mruknęła Victoria,patrząc na swój talerz.Postanowiłam nie zadręczać
jej pytaniami,bo i tak niedługo sama przyjdzie i wszystko mi opowie.Zawsze tak
robiła.
Gdy
zjadłyśmy,pozmywałam i udałam się do sypialni.Jako,że była godzina dwudziesta
druga postanowiłam iść już spać.Przebrałam się w dwu-częściową pidżamkę i
położyłam się do łóżka.Zanim się obejrzałam-zasnęłam.
Następny rozdziała już niedługo :D
Życzymy miłego czytania Daria i Joanne XD
Subskrybuj:
Posty (Atom)