Szkatułka
Gdy byłyśmy już ciasno ze sobą związane plecami,Justin i Fibi wyszli na dwór,żeby,jak się domyśliłyśmy,porozmawiać.
-I co teraz nimi wszystkimi zrobimy?-spytał Justin,sprawdzając czy drzwi są dokładnie zamknięte.
-Zabijemy-uśmiechnęła się lekko.
Justin
pomyślał,że ta dziewczyna jest chora psychicznie.Nie rozumiał,jak
kiedyś mogła mu się podobać.Chociaż nie,kiedyś była inna,taka
delikatna,krucha,wiecznie uśmiechnięta.W przeciwieństwie do Sandry.Ona
zawsze była silna,dzielna i niczego się nie bała.Obie były
niesamowite,ale to zawsze
z Fibi wolał się bawić.Jak to jest możliwe,że przez ten czas,aż tak
bardzo się zmieniły?Na te pytanie nie umiał,niestety odpowiedzieć.
W tym samym czasie Marika i Stefi obmyślały plan jak uciec z tego okropnego domku i zawiadomić policję o całym zdarzeniu.;
-Masz jakiś pomysł
jak stąd uciec?-zapytałam,przekręcając głowę i próbując spojrzeć na koleżankę.
-Nie,nie
mam.-Stefi miała łzy w oczach,nie dziwiłam jej się,ja sama byłam
przerażona i bardzo zmęczona,że aż oczy mi się same zamykały.
Chciałam
coś jeszcze powiedzieć,ale w tym momencie
nasi porywacze weszli do środka.Widać było,że Justin się boi i
wszystkiego żałuje.Z Fibi było wprost przeciwnie.Była przekonana,że nikt
o niczym nie wie i miała to wszystko gdzieś,tylko,żeby zabijać.
Zaczęła
przechadzać się po domku i zasłaniać wszystkie okna.Kiedy skończyła
wszędzie było ciemno i ponuro,aż ciarki przechodziły po plecach.W tym
momencie wpadł mi do głowy genialny
pomysł.
-Fibi! Mam pilną potrzebę do łazienki-zwróciłam się do dziewczyny.
-A co mnie to obchodzi?
-Nie bądź taka,puść ją.-włączył się do rozmowy
Justin.
-Ehh,no dobrze,tylko nie próbuj żadnych sztuczek-odburknęła,siadając na jedynym w tym pokoju,fotelu.
Chłopak
podszedł do mnie,odwiązał mnie i pchnął lekko w kierunku drzwi do
łazienki.Skrzywiłam się,gdy zobaczyłam martwe ciało Sandry.
-Dobra,trzeba
coś wymyślić-mruczałam do siebie,chodząc w kółko po pomieszczeniu.Wtedy
przypomniałam sobie o nożu,który mam ukryty w bucie.
Tylko co teraz?-spytałam sama siebie.
Usłyszałam głosy,więc podeszłam do drzwi,żeby lepiej słyszeć.
-Zaczynamy zabawę.
-Jak to? Chcesz mnie zabić?-wykrzyczała Stefi z płaczem.
-A jak
myślałaś?-odpowiedziała dziewczyna.
Nie
wiedziałam co mam robić.Musiałam działać jak najszybciej,bo druga z
moich przyjaciółek,może zaraz stracić życie i dołączyć do Sandry.
-Marika,długo jeszcze?
-Moment.-odkrzyknęłam.
-Ruszaj się,chcę,żebyś widziała śmierć koleżanki.To naprawdę nic strasznego-zaśmiała się.
Zdeterminowana podeszłam do okna,otworzyłam je i tak samo,jak wcześniej Carly i Stefi,wyskoczyłam przez nie.Zamiast
uciekać,obiegłam dom dookoła i weszłam drzwiami wejściowymi.
W tym momencie Fibi kazała Justin'owi wyprowadzić mnie z łazienki.Jednak mnie już tam nie było.
-Nie ma jej-zwrócił się do dziewczyny.
-Ty idioto! Idź jej szukać!
******
Schowałam
się za półką,ale i tak Justin wyszedł przez okno,więc mnie nie
zauważył.Fibi zaczęła strzelać,najpierw trafiła w wazon na próbę,a
później wycelowała w Stefi.Gdy strzał poszedł,a Stefi upadła na
ziemię,ja wybiegłam zza półki i włożyłam Fibi nóż w plecy.Upadła na
ziemię,a ja na wszelki wypadek związałam ją.Szybko podbiegłam do Stefi.W
miejscu,gdzie Fibi strzeliła leciało dużo krwi,dużo więcej niż u
Carly.Bałam się,że za chwilę ją stracę.Rozwiązałam ją i próbowałam
zatamować krwawienie.Uświadomiłam sobie,że Justin może zaraz wrócić,więc
złapałam przyjaciółkę za nogi i wyciągnęłam ją na zewnątrz.Gdy
przechodziłam obok Fibi,usłyszałam jak szepta:
-Szkatułka.Gdzie ona jest?
Nie
przejęłam się tym.Położyłam Stefi na ziemię i rozejrzałam się dookoła.W
pewnym momencie z krzaków wybiegł Justin i zaczął biec w moją
stronę.Wyjęłam z buta nóż i czekałam na atak,z jego strony.Jednak nic
takiego się nie stało,bo z innych krzaków wybiegł Wil i powalił go na
ziemię.Po chwili podeszła do nas Carly,która wyglądała znacznie lepiej i
powiedziała:
-Pomóż Wil'owi,a ja zajmę się Stefi.
Bez
zastanowienia złapałam za kamień i uderzyłam nim Justin'a w głowę,który
od razu zemdlał.Z pomocą Will'a wciagnęliśmy go do domku i związaliśmy
tak,jak Fibi.
Gdy
wychodziliśmy,zobaczyłam małą skrzyneczkę na łóżku.Przypomniały mi się
słowa Fibi,więc podeszłam do niej i wzięłam ją w ręcę.
-Co robisz?-zapytał Will,marszcząc brwi.
-Muszę się dowiedzieć,o co w tym wszystkim chodzi-odparłam i
otworzyłam ją.
Mamy nadzieje,że się podoba rozdział :D
By Daria,Joanne i Ola