poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 2


                                      ''Pierwszy dzień w nowej szkole''
Równo o 6:30 obudził mnie budzik.Wstałam,wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.Zadowolona zeszłam na dół,do kuchni.Zaczęłam zastanawiać się co zrobić na śniadanie.Wpadłam na tosty.Wyjęłam ser z lodówki,ale okazało się,że jest przeterminowany.Postanowiłam,że zrobię kanapki.Gdy skończyłam,mama i siora weszły do kuchni.
-Dziękuję Ci,córeczko-podziękowała moja mama,Candy,odbierając ode mnie kanapki.Gdy zjedliśmy,pozmywałam,a Victoria w tym czasie rozłożyła się na kanapie w salonie i zaczęła oglądać telewizję.
-Victoria,spóźnisz się do szkoły!-zwróciła się do siostry,moja rodzicielka.
-Mam na drugą lekcję-mruknęła Vicki nie spuszczając wzroku z telewizora.
-Ja już muszę lecieć-krzyknęłam,zakręcając wodę i chwytając torbę z książkami.-Pa,mamusiu-cmoknęłam mamę w policzek,po czym wyszłam i skierowałam się w stronę szkoły,do której będę teraz chodzić.Gdy weszłam do budynku-oniemiałam.Wszystko było wykonane bardzo nowocześnie.Białe ściany,duże,niebieskie szafki i lśniące czystością płytki.W oddali widać było nowe,drewniane schody prowadzące na piętro.W środku było niewielu uczniów,ponieważ zostało około dwudziestu minut do lekcji,a ja chciałam być prędzej,żeby lepiej poznać szkołę.Podeszłam do jednej dziewczyny i zwróciłam się do niej:
-Hej,jestem nowa.Nazywam się Marika.Mogłabyś pomóc mi znaleźć moją szafkę?Mam numer 345-uśmiechnęłam się.
-Hej,jestem Stefi.Chodźmy,twoja szafka jest niedaleko-powiedziała,odwzajemniając uśmiech.Była to drobna blondynka o wielkich,szarych oczach.Na oko miała tyle samo lat co ja.
-To twoja szafka-powiedziała,wskazując dużą,zadbaną szafkę.
-Dzięki wielkie-odpowiedziałam,otwierając ją i wkładając wszystko co będzie mi potrzebne,czyli kilka podręczników,szczotkę do włosów,lusterko i moje ulubione perfumy.
-Nie ma za co.Do której klasy chodzisz?-zapytała,przyglądając mi się.
-1b.A ty?-odwróciłam się i również na nią spojrzałam.
-Ja też-ucieszyła się blondynka.
-To świetnie.Mogłabyś pokazać mi klasę,w której będziemy miały pierwszą lekcję?-spytałam.
-Oczywiście,chodźmy-uśmiechnęła się i zaczęła kierować się w stronę schodów.Zamknęłam szafkę i pobiegłam za nią.Po chwili byłyśmy pod klasą od biologii.Dzisiaj pierwszą lekcją była godzina wychowawcza,a moja,nowa wychowawczyni uczyła biologii,czego dowiedziałam się od Stefi.Gdy zabrzmiał dzwonek na lekcję,razem z wszystkimi weszłam do klasy.Pani Lena,bo tak nazywała się wychowawczyni przedstawiła mnie całej klasie i kazała usiąść razem ze Stefi,z czego byłam bardzo zadowolona,bo bardzo ją polubiłam.Gdy usiadłam pani zaczęła opowiadać o wycieczce nad jezioro na 3 dni.W połowie lekcji ktoś pociągnął mnie za bluzkę,więc odwróciłam się.Ujrzałam bardzo ładną dziewczynę,podobną do Stefi,jednak ta była brunetką.
-Hej,jestem Carly,miło mi-uśmiechnęła się,podając mi ręke.
-Jestem Marika,mi również-powiedziałam,uściskując rękę.Zaczęłam z nią rozmawiać.Okazało się,że jest równie miła co Stefi.
Po chwili usłyszałam dzwonek,więc wstałam i skierowałam się do wyjścia z moimi,nowymi koleżankami.Gdy szłam pod klasę,w której miałam następną lekcję,zobaczyłam moją siostrę,Victorię rozmawiającą z jakimiś plastikami.
-Twoja siostra?-spytały dołączając do mnie
-Niestety-zaśmiałam się.
Gdy skończyły się wszystkie lekcje,razem ze Stefi i Carly wyszłam ze szkoły i skierowałam się w stronę domu.Z ulgą stwierdziłam,że nie mam nic zadane.Nie miałabym głowy,żeby dzisiaj coś odrabiać.Pomyślałam,że mogłabym zaprosić je do domu.
-Dziewczyny,co wy na to,żebyśmy poszły do mnie?-spytałam.
-Jasne-odpowiedziała Carly.
-A ty,Stefi?-zwróciłam się do blondynki.
-Z wielką chęcią-uśmiechnęła się.
Zaczęłam prowadzić je do swojego domu.Gdy doszłyśmy,wyjęłam klucze z plecaka i wpuściłam je do środka.
-Masz bardzo ładny dom-skomentowała Carly,oglądając jakąś starą figurkę.
-Dziękuję-odpowiedziałam.-Chcecie coś do picia?-spytałam.
-Ja dziękuję-odmówiła grzecznie Stefi.
-Ja również-odpowiedziała Carly,odkładając figurkę na półkę.
-Okej,więc chodźmy do mojego pokoju-pokazałam gestem,żeby poszły za mną.Spędziłyśmy 2 godziny na rozmowie i oglądaniu filmów.Gdy usłyszałam,że mama wróciła z pracy przeprosiłam moje nowe koleżanki i zeszłam na dół.W przedpokoju zobaczyłam mamę,więc podbiegłam do niej i przywitałam się:
-Witaj mamusiu.Na górze są moje nowe koleżanki,nie gniewasz się,że je zaprosiłam bez twojej wiedzy?-spytałam
-Oczywiście,że nie córeczko.Możesz zapraszać kogo chcesz-odpowiedziała,czochrając moje włosy.-Zaraz będzie obiad.Zawołaj je,chętnie poznam twoje koleżanki-uśmiechnęła się i poszła do kuchni.
Pobiegłam z powrotem do pokoju i zaprosiłam je na obiad.Chwilę później wszystkie,uśmiechnięte schodziłyśmy po schodach do kuchni.Przedstawiłam Carly i Stefi mamie i wspólnie zabrałyśmy się do jedzenia.Po zjedzeniu zebrałam talerze i poszłam je pozmywać.Zlew był niedaleko stołu,więc słyszałam całą rozmowę mamy i koleżanek.Okazało się,że szybko znalazły wspólny język.Widać było po mamie,że bardzo je polubiła.Gdy skończyłam zmywać,dziewczyny musiały już iść.Pożegnałam się i zwróciłam się do mamy:
-A gdzie Victoria?-zdziwiłam się.
-Dzwoniła do mnie,że jest z koleżankami na zakupach-odpowiedziała,popijając kawę,którą przed chwilą sobie zaparzyła.
-Aha-mruknęłam głupio.
Po chwili drzwi otworzyły się i do środka weszła moja siostra.Rozebrała się i zaczęła opowiadać o swoich nowych koleżankach i zakupach.Pokazała nam nową sukienkę,którą kupiła na przecenie.Podobała mi się,możliwe,że kiedyś sobie ją pożyczę bez pytania.Gdy skończyła opowiadać,stwierdziłam,że jestem zmęczona,więc pójdę się położyć.Powiedziałam mamie 'dobranoc' i udałam się do pokoju.Wzięłam prysznic,przebrałam się w moją ulubioną pidżamkę w słoneczka i położyłam się do łóżka.Po chwili zasnęłam.
                                                                                        ******
Nadszedł dzień wyjazdu.Obudziłam się o szóstej rano i zaczęłam się ubierać.Zeszłam na dół,zjadłam śniadanie,pożegnałam się z mamą,obiecując,że będę codziennie dzwonić i wyszłam z domu.Gdy doszłam do szkoły,wszyscy już czekali przed budynkiem na przyjazd autokaru.Odnalazłam w tłumie Carly i Stefi,i podeszłam do nich.Umówiłyśmy się,że ja będę siedzieć z Carly,a Stefi na siedzeniach obok nas.Gdy autokar przyjechał,wsiedliśmy do niego i ruszyliśmy.Jechaliśmy około trzech godzin.Kiedy wreszcie dojechaliśmy ucieszyłam się,ponieważ przez te trzy godziny siedzenia wszystko mnie zaczęło boleć.Gdy wysiadłam-zaniemówiłam.Ujrzałam jezioro z mojego koszmaru.Byłam przerażona i nie mogłam się ruszyć.To musiał być znowu koszmar.Poczułam jak ktoś kładzie rękę na moje ramie.Powoli,ze strachem odwróciłam się.Stał tam...

                                                             Czytasz-komentujesz
                             Następny rozdział już niedługo .Mamy nadzieje,że się podobało.

4 komentarze: