''Pierwszy
dzień w nowej szkole''
Równo o
6:30 obudził mnie budzik.Wstałam,wzięłam szybki prysznic i ubrałam
się.Zadowolona zeszłam na dół,do kuchni.Zaczęłam zastanawiać się co zrobić na
śniadanie.Wpadłam na tosty.Wyjęłam ser z lodówki,ale okazało się,że jest
przeterminowany.Postanowiłam,że zrobię kanapki.Gdy skończyłam,mama i siora
weszły do kuchni.
-Dziękuję
Ci,córeczko-podziękowała moja mama,Candy,odbierając ode mnie kanapki.Gdy
zjedliśmy,pozmywałam,a Victoria w tym czasie rozłożyła się na kanapie w salonie
i zaczęła oglądać telewizję.
-Victoria,spóźnisz
się do szkoły!-zwróciła się do siostry,moja rodzicielka.
-Mam na
drugą lekcję-mruknęła Vicki nie spuszczając wzroku z telewizora.
-Ja już
muszę lecieć-krzyknęłam,zakręcając wodę i chwytając torbę z
książkami.-Pa,mamusiu-cmoknęłam mamę w policzek,po czym wyszłam i skierowałam
się w stronę szkoły,do której będę teraz chodzić.Gdy weszłam do
budynku-oniemiałam.Wszystko było wykonane bardzo nowocześnie.Białe
ściany,duże,niebieskie szafki i lśniące czystością płytki.W oddali widać było
nowe,drewniane schody prowadzące na piętro.W środku było niewielu
uczniów,ponieważ zostało około dwudziestu minut do lekcji,a ja chciałam być
prędzej,żeby lepiej poznać szkołę.Podeszłam do jednej dziewczyny i zwróciłam
się do niej:
-Hej,jestem
nowa.Nazywam się Marika.Mogłabyś pomóc mi znaleźć moją szafkę?Mam numer
345-uśmiechnęłam się.
-Hej,jestem
Stefi.Chodźmy,twoja szafka jest niedaleko-powiedziała,odwzajemniając
uśmiech.Była to drobna blondynka o wielkich,szarych oczach.Na oko miała tyle
samo lat co ja.
-To twoja
szafka-powiedziała,wskazując dużą,zadbaną szafkę.
-Dzięki
wielkie-odpowiedziałam,otwierając ją i wkładając wszystko co będzie mi
potrzebne,czyli kilka podręczników,szczotkę do włosów,lusterko i moje ulubione
perfumy.
-Nie ma
za co.Do której klasy chodzisz?-zapytała,przyglądając mi się.
-1b.A
ty?-odwróciłam się i również na nią spojrzałam.
-Ja
też-ucieszyła się blondynka.
-To
świetnie.Mogłabyś pokazać mi klasę,w której będziemy miały pierwszą
lekcję?-spytałam.
-Oczywiście,chodźmy-uśmiechnęła
się i zaczęła kierować się w stronę schodów.Zamknęłam szafkę i pobiegłam za
nią.Po chwili byłyśmy pod klasą od biologii.Dzisiaj pierwszą lekcją była godzina
wychowawcza,a moja,nowa wychowawczyni uczyła biologii,czego dowiedziałam się od
Stefi.Gdy zabrzmiał dzwonek na lekcję,razem z wszystkimi weszłam do klasy.Pani
Lena,bo tak nazywała się wychowawczyni przedstawiła mnie całej klasie i kazała
usiąść razem ze Stefi,z czego byłam bardzo zadowolona,bo bardzo ją
polubiłam.Gdy usiadłam pani zaczęła opowiadać o wycieczce nad jezioro na 3
dni.W połowie lekcji ktoś pociągnął mnie za bluzkę,więc odwróciłam się.Ujrzałam
bardzo ładną dziewczynę,podobną do Stefi,jednak ta była brunetką.
-Hej,jestem
Carly,miło mi-uśmiechnęła się,podając mi ręke.
-Jestem
Marika,mi również-powiedziałam,uściskując rękę.Zaczęłam z nią rozmawiać.Okazało
się,że jest równie miła co Stefi.
Po chwili
usłyszałam dzwonek,więc wstałam i skierowałam się do wyjścia z moimi,nowymi
koleżankami.Gdy szłam pod klasę,w której miałam następną lekcję,zobaczyłam moją
siostrę,Victorię rozmawiającą z jakimiś plastikami.
-Twoja
siostra?-spytały dołączając do mnie
-Niestety-zaśmiałam
się.
Gdy
skończyły się wszystkie lekcje,razem ze Stefi i Carly wyszłam ze szkoły i
skierowałam się w stronę domu.Z ulgą stwierdziłam,że nie mam nic zadane.Nie
miałabym głowy,żeby dzisiaj coś odrabiać.Pomyślałam,że mogłabym zaprosić je do
domu.
-Dziewczyny,co
wy na to,żebyśmy poszły do mnie?-spytałam.
-Jasne-odpowiedziała
Carly.
-A
ty,Stefi?-zwróciłam się do blondynki.
-Z wielką
chęcią-uśmiechnęła się.
Zaczęłam
prowadzić je do swojego domu.Gdy doszłyśmy,wyjęłam klucze z plecaka i wpuściłam
je do środka.
-Masz
bardzo ładny dom-skomentowała Carly,oglądając jakąś starą figurkę.
-Dziękuję-odpowiedziałam.-Chcecie
coś do picia?-spytałam.
-Ja
dziękuję-odmówiła grzecznie Stefi.
-Ja
również-odpowiedziała Carly,odkładając figurkę na półkę.
-Okej,więc
chodźmy do mojego pokoju-pokazałam gestem,żeby poszły za mną.Spędziłyśmy 2
godziny na rozmowie i oglądaniu filmów.Gdy usłyszałam,że mama wróciła z pracy
przeprosiłam moje nowe koleżanki i zeszłam na dół.W przedpokoju zobaczyłam
mamę,więc podbiegłam do niej i przywitałam się:
-Witaj
mamusiu.Na górze są moje nowe koleżanki,nie gniewasz się,że je zaprosiłam bez
twojej wiedzy?-spytałam
-Oczywiście,że
nie córeczko.Możesz zapraszać kogo chcesz-odpowiedziała,czochrając moje
włosy.-Zaraz będzie obiad.Zawołaj je,chętnie poznam twoje koleżanki-uśmiechnęła
się i poszła do kuchni.
Pobiegłam
z powrotem do pokoju i zaprosiłam je na obiad.Chwilę później
wszystkie,uśmiechnięte schodziłyśmy po schodach do kuchni.Przedstawiłam Carly i
Stefi mamie i wspólnie zabrałyśmy się do jedzenia.Po zjedzeniu zebrałam talerze
i poszłam je pozmywać.Zlew był niedaleko stołu,więc słyszałam całą rozmowę mamy
i koleżanek.Okazało się,że szybko znalazły wspólny język.Widać było po mamie,że
bardzo je polubiła.Gdy skończyłam zmywać,dziewczyny musiały już iść.Pożegnałam
się i zwróciłam się do mamy:
-A gdzie
Victoria?-zdziwiłam się.
-Dzwoniła
do mnie,że jest z koleżankami na zakupach-odpowiedziała,popijając kawę,którą
przed chwilą sobie zaparzyła.
-Aha-mruknęłam
głupio.
Po chwili
drzwi otworzyły się i do środka weszła moja siostra.Rozebrała się i zaczęła
opowiadać o swoich nowych koleżankach i zakupach.Pokazała nam nową
sukienkę,którą kupiła na przecenie.Podobała mi się,możliwe,że kiedyś sobie ją
pożyczę bez pytania.Gdy skończyła opowiadać,stwierdziłam,że jestem
zmęczona,więc pójdę się położyć.Powiedziałam mamie 'dobranoc' i udałam się do
pokoju.Wzięłam prysznic,przebrałam się w moją ulubioną pidżamkę w słoneczka i
położyłam się do łóżka.Po chwili zasnęłam.
******
Nadszedł
dzień wyjazdu.Obudziłam się o szóstej rano i zaczęłam się ubierać.Zeszłam na
dół,zjadłam śniadanie,pożegnałam się z mamą,obiecując,że będę codziennie
dzwonić i wyszłam z domu.Gdy doszłam do szkoły,wszyscy już czekali przed
budynkiem na przyjazd autokaru.Odnalazłam w tłumie Carly i Stefi,i podeszłam do
nich.Umówiłyśmy się,że ja będę siedzieć z Carly,a Stefi na siedzeniach obok
nas.Gdy autokar przyjechał,wsiedliśmy do niego i ruszyliśmy.Jechaliśmy około
trzech godzin.Kiedy wreszcie dojechaliśmy ucieszyłam się,ponieważ przez te trzy
godziny siedzenia wszystko mnie zaczęło boleć.Gdy
wysiadłam-zaniemówiłam.Ujrzałam jezioro z mojego koszmaru.Byłam przerażona i
nie mogłam się ruszyć.To musiał być znowu koszmar.Poczułam jak ktoś kładzie
rękę na moje ramie.Powoli,ze strachem odwróciłam się.Stał tam...
Czytasz-komentujesz
Następny rozdział już niedługo .Mamy nadzieje,że się podobało.
bomba chce nastepny!!!!
OdpowiedzUsuńDziękujemy bardzo :) Następny już się pisze i niedługo będzie dodany :)
Usuńto jest boskie :)
OdpowiedzUsuńDziękujemy :)
OdpowiedzUsuń