''Wizyta u psychologa''
Nazajutrz pod mój dom przyjechał Will wraz ze swoją mamą.
- To jak jedziemy? - zapytała.
Wyglądała koszmarnie. Miała podkrążone oczy, roztrzepane włosy i była nieumalowana, zupełnie tak samo jak moja mama.
- Już, już.... Viki my idziemy. - Krzyknęła, złapała mnie za ręke i wyszła.
***********
Po godzinie w końcu dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy pod jakimś domem. Ze środka wyszła pewna pani i zaprosiła nas do środka. Niestety nasi rodzice nie mogli być przy tej rozmowie i musieli zostać w samochodzie. Gdy byliśmy już przy drzwiach usłyszałam,że do mamy ktoś dzwoni. Odwróciłam się. Gdy odebrała bardzo się ucieszyła. Powiedziała coś, spojrzała na mnie i skończyła rozmowę.
**********
Wizyta u psychologa trwała dość krótko. Pani Janet,bo tak miała na imię,poprosiła nas abyśmy wszystko jej opowiedzieli.Gdy skończyliśmy opowiadać,zadała nam parę pytań i powiedziała,że możemy już jechać,bo nie chce nas już męczyć.Następną wizytę mieliśmy mieć następnego dnia.
***********
Po wyjściu z domu od razu pobiegliśmy do samochodu.Ułożyłam się na kanapie z tyłu i po paru minut moje powieki zaczęły robić się ciężkie.Zasnęłam.W pewnym poczułam,że ktoś szarpie mnie za ramię.Otworzyłam oczy i ujrzałam moją mamę.Podniosłam się i stwierdziłam,że jesteśmy na miejscu.Pożegnałam się z Willem i jego mamą,i ruszyłam w stronę drzwi.Gdy weszłam zobaczyłam jakiegoś nieznanego mi mężczyznę.
- Cześć,nazywam się Rayn.Jestem nowym chłopakiem twojej mamy.-powiedział,podchodząc do mnie i podając mi rękę.
-Słucham?– zmarszczyłam brwi.-Mamo,co tu się dzieje?-zwróciłam się do niej.
- Zakochałam się w nim - powiedziała moja rodzicielka i przytuliła się do niego.
Nie zwracając uwagi na nawoływanie mamy,odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do swojego pokoju.Czułam się okropnie.Nie chciałam.aby moja mama spotykała się z Rayn'em.Co z tatą? Czy już o nim zapomniała?
Pokręciłam głową.Nie umiałam odpowiedzieć na te pytania.
Gdy byłam przed swoim pokojem postanowiłam zajrzeć do pokoju siostry,ale ona jak mnie zobaczyła zaczęła krzyczeć:
- Wynoś się stąd.Nienawidzę cię. - Jeszcze nigdy nie widziałam jej tak wkurzonej.Postanowiłam jak najszybciej stamtąd wyjść,bo w moją stronę leciała już poduszka.
********
Weszłam do pokoju i zamknęłam się na klucz.
- Za dużo się przez te 3 dni wydarzyło.Nie mam teraz nikogo.-powiedziałam sama do siebie i westchnęłam.Otworzyłam okno i wyszłam przez.Szłam przez jakieś dwadzieścia minut i coś skłoniło mnie,żeby skręcić na dróżkę,która prowadziła do lasu.
*********
Szłam dłuższy czas,a wokół robiło się coraz ciemniej.O dziwo nie bałam się.Przez wydarzenia z wycieczki nad jezioro,zrobiłam się odważniejsza.Nagle usłyszałam coś i odwróciłam się.Zdążyłam zobaczyć białe światło,a później zemdlałam....
Mamy nadzieję,że nas nie zabijecie,za taką długą nieobecność :P Miałyśmy ogromnego lenia i brak chęci(a najbardziej ja-Joanne xD). Jedyne co możemy powiedzieć to:PRZEPRASZAMY.Rozdział 11 się pisze i mamy nadzieję,że niedługo zobaczycie go na blogu...A teraz komentujcie,bo jesteśmy ciekawe,co o myślicie o 10.
Pozdrawiamy,
Daria,Joanna i Ola
W końcu coś napisałyście :-)
OdpowiedzUsuń